- Imieniny: Albiny, Sebastiana, Zdzisławy | Mapa Serwisu | Chat | Kontakt | Deutsch version English version
► Nawigacja ◄

Strona Główna

Historia Szkoły

O Szkole

Nasz Patron

Aktualności

Zastępstwa

Nasze Osiągnięcia

Nauczyciele

Dla Kandydatów

Dla Uczniów

Dla Maturzystów

Absolwenci

Biblioteka

Internat

Psycholog i pedagog

SK "Caritas"

Obóz Językowy

SKKT-PTTK

Dokumenty

Serwis Katolicki

LAI (CISCO)

Linkownia

Kontakt
► Projekt ◄

SZKOŁA RÓWNYCH
SZANS

 
Witryna projektu

► Statystyka ◄

Licznik tekstowy z obsługš cookies

Liczba odwiedzin:
Osób Online: 1

35.175.190.77

 

 

TWÓRCZOŚĆ UCZNIÓW

 

Wiersze | Opowiadania | Rysunki

 

Wiersze

 

Od wschodu (za minionym dniem)

 

świat cichutko zamyka twe oczy

odurzające powietrze myśli mroczy

 

wokół myśli odlatuje heroina

boisz się oddychać

gra pianino bolesne dźwięki słychać

 

czas się cofa na gwiezdnym zegarze

blask na ścianie minionych wrażeń

 

świat daleko od nas śpi

wiatr zamiata deszcz

kochające się tabuny liści

czujesz nieustający dreszcz

 

ściany obracają się na lewa stronę

wciąż słychać krzyki

wielkie myśli uwolnione...

wśród upadających w gruzach pałaców
 

tam, tam za oknem

za minionym dniem

 

Mai, Ic


 

Sny

 

pozbawiona snu, a snem otulona.

pozbawiona dnia, bo w śnie zapatrzona.

 

Zostali wskrzeszeni. Wszyscy co poznałam. Każdy kogo zbiłam, złością

pokonałam.

Każdy szept i słowo niszczące przymierze. Wszyscy chcą się wedrzeć w mych

świętych snów wieże.

 

Lecz nie ta nienawiść, nie ludzie wrażliwi ...

 

Nie oni nachodzą... snów mych pozbawiają ...

To sny moje własne w noc snów ...

... spać nie dają

 

Mai, Ic


 

***

 

Błękit nieba wieczności

A na nim

Wśród obłoków

Zawieszona gwiazda słońca

Pod kopułą szafiru

Czysty kryształ wody

Szmaragdowe morze

Ozdobione koronką białej piany

Dłońmi fal gładzi plaże

Głaszcze biały piasek wysp

Dalej zieleń, kwiaty

Wyspy rozkwitają

A nad nimi świeci słońce

Niby uśmiech Stwórcy

Wyspy grzeją się

W jego ciepłych promieniach

 

Wśród zapachu kwiatów,

Śpiewu ptaków

Jedna z wysp

Zapada się cicho

W objęcia fal

Słońce przygasa

Kwiaty zamykają kielichy

Cichną ptaki

 

Z białych chmur

Spada deszcz

Kryształowe krople

Wody życia

Obmywają wyspy

 

Otwierają się kwiaty

Te same

Lecz już inne

Mniej pyszne

Swą urodą

Powraca śpiew ptaków

Ale z nową nutą

 

A w sercu każdej wyspy

Rozkwita kwiat

Skromny, lecz piękny

Najpiękniejszy

Spowity delikatną

Zasłoną mgły

 

Zapada noc

Na niebie

Świeci nowa gwiazda

Ale nie jak diament

Bo to tylko zimny kamień

Ta gwiazda

Świeci jak odblask słońca

W kropli rosy

Na płatku kwiatu

 

Ta gwiazda

Ramionami delikatnych

Promieni blasku

Obejmuje wyspy

I czuwa

I uśmiecha się...

 

Bazylia, Id


 

Nadzieja

 

Codziennie słyszę:

ktoś kogoś zabił,

ktoś zginął,

komuś coś się stało...

 

Za mało się staramy

zmienić oblicze  świata...

Na krzywdę pozwalamy...

Ze złem złem walczymy...

 

Z dobrego człowieka

zostały tylko popioły...

 

Lecz tlące się jeszcze...

 

A ja mam nadzieję,

i jeszcze w to wierzę,

że Ktoś dorzuci drwa do ognia,

że znów zapłonie ognisko dobra,

żar cały świat ogarnie...

 

A ja mam nadzieję,

że kiedyś nareszcie

siądziemy razem

trzymając się za ręce...

 

i patrząc na niebieską

Planetę Dobra...

 

Bazylia, Id


 

***

 

Believe in the power of friendship

Believe in the power of love

We will improve the world

We’ll do it

Some day, somehow

 

The stars will shine bright

In silvery night

The sun will smile

>From the blue sky

Listen to the whisper

Of all these green trees

They sing a song of hope:

“Some day we’ll live in peace”

 

There is Someone who protects us

>From evil, from pain, from war

If we want to make the world better

We should trust Him just now

Bazylia, Id


 

Tatry

 

Piękne, wysokie, wyniosłe

Kobiercem trawy porosłe

Drzew koronami ocienione

Tęczą kwiatów ozdobione

Z szemrzącymi strumieniami

Z zielonymi krzewinami

Z plątaniną dróg i szlaków

Pełne są ukrytych znaków

Tam gdzie turnie, hale, granie

Wiatru słychać wciąż śpiewanie

Że wśród gór prowadzi droga

Do serca świata i do Boga

A kiedy się dopełnią wieki

Z obłoków zabrzmi dzwon daleki

Zbudzi się rycerz dawno uśpiony

Strzegący Tatr Królowej korony

Bazylia, Id

 

Opowiadania

 

O Wampirze

 

Zwodziła go, okłamywała...

A on szalał, nocami składał bogom ofiary i błagał, by wreszcie go pokochała.

A ona się śmiała...

Był już u jej ojca, pytał... Obiecywał szacunek... Lekkie życie...

Usłyszał: „Precz!”.

A ludzie pokpiwali... A ona chichotała i krążąc pośród młodzieńców, zerkała na niego z pogardą...

Zamieszkał w puszczy. Zwierzęta kochały go jak wspólnego brata. I czas mijał, a on za nią tęsknił...

Zachodził do wsi, a dziewczyna pokazywała: „Oto ten, który mnie zapragnął!”. I wciąż się śmiała... I ludzie podchodzili i zastraszali kosami... Pluli w twarz obłąkanemu... Wyzywali...

I przestał powracać. Ukrywał się w ciemnej grocie... Tęsknił... Płakał... Zdołał zapomnieć...

A we wsi mór... Śmierć dogoni każdego – choćby uciekał niczym wiatr! I zakryje Kostucha wszystkim oczy, a ciała okryje zarazą.

Człowiek w puszczy woła donośnym głosem: „Ona zabierze was wszystkich!”, a dziewczyna chora leży i przypomina sobie... Jakże zakpiła! A on zdrowy... On piękny... On silny... Ona czeka Śmierci...

Mężczyzna wie... Jego miłość zaczyna odżywać... A dziewczyna pewnie w agonii, opuszczona... I pędzi do niej, patrzy... Ciało zbolałe leży pomiędzy trupami... I woła: „Litości dla niej!”, lecz ona umiera...

I kładzie się mężczyzna obok niej, i chwyta jej dłonie... I płacze... I czuje, jak choroba już go obejmuje...

Umiera... A czuje, że serce bić nie ustaje. Nocą ucieka o swej ciemnej groty. I żyje, a w piersi czuje dwa serca – jedno martwe. I czeka rankiem nocy, a nocą szuka żywych jeszcze, choć ze znamieniem zarazy... I w szyjach zatapia kły ogromne, wyrosłe przy pocałunku Kostuchy. Krew ciepła, chociaż chora... Nie straszny wampirowi mór! Żyje i oddycha... Jak wzgardzony na ziemi, tak wyklęty po śmierci!

I czasem tylko łzy uroni skryte nad ciałem dziewczyny...

I kolejna noc... A on się zapomina... I krzyczy w ślepym szale, i serce próbuje wyrwać z wampirzej piersi...

I czeka...

Słońce świeci... A on spokojny... Wyczekuje drugiej śmierci...

Brzeginka, Id


 

O Wile

 

Patrzy smutnymi oczyma na ojca – znowu na nią krzyczy... Za mało pracuje... Jest zbyt leniwa... Wstała z pryczy chwilę później... Najpóźniej z całej rodziny...

I znów czuje uderzenie ojcowskiej ręki... Na policzku...

I idzie szybkim krokiem na pole... I coraz szybciej... I już biegnie... A ojciec wciąż powtarza: „Pracuj!”.

Więc pracuje, chociaż jeszcze dziecko... I nie ma dla niej radości... Uśmiechu już zabrakło... Nie ma szczęścia...

I wiąże kolejny snopek i spieszy się, by znowu nie usłyszeć przy posiłku: „Wara!”.

I sił jej ledwo starcza, a z dala widzi: idzie ku niej nieznajoma i otacza ją swoim ramieniem.

Widzi jeszcze: ojciec podchodzi i znów wymierza cios. Lecz już nie boli...

I upada na złociste rżysko, a dama w czarnych szatach podnosi duszę z dziecięcego jeszcze, a utrudzonego ciała.

Dziewczynka już silna. I patrzy z oddali, jak serce przebijają kapłani osinowym kołkiem. I jęk wydobywa się z trupa... A to tylko złudzenie – a dziewczynka już jest wiłą i ani myśli wieść wampirze życie.

I staje się dziecko powabną dziewczyną, a długie złote włosy kuszą młodzieńców...

Wiła zimna i nie zna litości nad człowiekiem. Już spotyka ojca swego i wpycha go w środek kręgu. I śmieją się szalone boginki, a ona patrzy z rozkoszą na zmęczonego tańcem ojca. I każe mu jeszcze i jeszcze dłużej tańczyć, a on pada martwy – wyczerpany i przerażony.

Radosna jest wiła i pląsa po łąkach, a śledzi ją pewien młodzieniec.

I wpada w sidła wił mężczyzna, a dziewczyna poznaje, on się za nią skradał. Zerka na niego i pragnie jego szczęścia... I nowych uczuć doznaje boginka, dłoń mu podaje, wyprowadza z kręgu...

Nastaje chwila, gdy usta ust pragną – i młodzieniec wieczną miłość przysięga, oddają się sobie na zawsze.

Lecz wiła nieufna, śledzi go, patrzy... A on już dziewczynę trzyma w objęciach i ślubuje wierność, i wiła patrzy ognistymi oczyma, blask nienawiści w nich mieszka.

I czeka boginka... Młodzieniec ku niej zmierza, a wiły już wiedzą... I okrążają go, i dręczą... On już prawie martwy – pierzchają. Nie umiera...

Żyje w strachu mężczyzna, lecz musi wyjść poza mury grodu... I znów go znajdują mściwe boginie, śmieją się i szydzą, a on już obłąkany. I puszczają go wolno, i nie zadręczą już więcej. Wiła okrutna... Słyszy krzyki szaleńcy. Teraz już szczęśliwa... Na wieki...

Brzeginka, Id

 

Rysunki

 

 

"Veni&Anne, z dedykacją dla Smerfetki"

Bazylia, Id


 

 

Mai, Ic


 

Jeśli chcesz wypromować swoją twórczość na łamach naszej strony - skontaktuj się z nami.

Chętnie zamieścimy twoje prace!  Kontakt: mdudek@prus.siedlce.pl

 

 

► Wyszukiwarka ◄

► "85 lat Prusa" ◄
► Kalendarz ◄

► LAI Infobox ◄


Lokalna Akademia Informatyczna


Prowadzimy nabór na 1 sem.


Umożliwia zdobycie umiejętności informatycznych przez młodzież i dorosłych. W ramach LAI jako pierwsza powołana została Akademia Sieciowa CISCO.


Absolwenci kursu Cisco uzyskują umiejętności projektowania, zakładania, serwisowania i obsługi lokalnych sieci komputerowych. Są oni w pełni przygotowani do podjęcia pracy na stanowiskach administratorów sieci lokalnych, techników serwisu itp. Absolwenci, którzy ukończą szkolenie, mają możliwość uzyskania certyfikatu zawodowego Cisco CCNA, będącego przepustką do podjęcia pracy w dziedzinie sieci komputerowych w Polsce i na świecie. Egzamin CCNA jest płatny i przeprowadzany tylko w ośrodkach Prometric Testing Centers. Ośrodki takie znajdują się w wielu miastach Polski, np. w Warszawie, Łodzi i Białymstoku. Pełny cykl szkolenia obejmuje 280 godzin zajęć podzielonych na 4 semestry po 70 godzin. Zajęcia są prowadzone przy pomocy nowoczesnych technik nauczania z wykorzystaniem interaktywnych lekcji multimedialnych. Każdy uczestnik kursu przechodzi intensywne szkolenie praktyczne w laboratorium sieciowym.


[Więcej informacji ...]

► Reklamy ◄



Oficjalna strona Siedlec

   Maciej Dudek&Jan Chróścicki. Wszelkie prawa zastrzeżone.